Czesław Czaplinski fotograf z USA, co chciał zrobić dla Żydow polskich i wogóle wokół co kto robi i nie robi a ma zapłacone.

Źródło:

JAK POLAK, FOTOGRAF CZESŁAW CZAPLIŃSKI CHCE RATOWAĆ PAMIĘĆ ŻYDOWSKĄ

Spotkałem Czesława Czaplińskiegow warszawskiej kawiarni, czytał artykuł w Plusie i Minusie,w „Rzeczpospolitej” o skrzypkach żydowskich, którym ten instrument uwielbiany przeznasze najsmutniejsze narody świata uratowały życie. Pisałem na początku o Wieniawskim z żydowskiej dzielnicy Lublina Wieniawy, potem o Olo Spiro, Adamie Wierniku i Henryku Kowalskim. Artykuł „Wyjechać ze skrzypcami” dlaMarkaBeylina był za długi.Zamówił artykuł trzymał go przez rok pod biurkiem.Paweł Brawo z Rzeczpospolitej napisał ze drukuje go w całości w Rzepie i nie ma serca skreślać ani jednego zdania.

Od kilku lat jestemzaprzyjaźniony z Czesławem,który urodził się w Łodzi, obecnie zaś mieszka w Nowym Jorku i Warszawie. Dopiero późniejdowiedziałem się,że w światowejfotografii artystycznej jest on zjawiskiem pierwszorzędnym.

Jest koniec grudnia, ale świeci słońce.
My z łapanki z Marca 68 przyjeżdżamy tu chętnie pogadać swoim językiem,kupić dobrąksiążkę, spotkać znajomych i nawiązać nowe przyjaźnie, zobaczyć starą szkołę.Spotykamy się rzadko, bo jesteśmy rozbici po całym świecie. Na Chmielna dogruzińskiej restauracji przyszli Natka Zawadzka, Poldek Sobel, Jacek Schatz, Artur Hofman szef organizacji żydowskiej w Polsce TSKZ. Poprosiłem Czesława, aby opowiedział historie Natana Rapaportawielkiego artysty rzeźbiarza urodzonego w Warszawie. Tu skończył studia na Akademii Sztuk Pięknych, stąd wyjeżdżał na stypendia do Włoch i Francji. Uratował się w Nowosybirsku. Powrócił do Warszawy w 1946 r. W 1950 wyemigrował do Paryża a w 1959 zamieszkał w Nowym Jorku. Na świecie i w Polsce znany jest z zaprojektowaniapomnika Bohaterów Getta. Postawili go: artysta i Polacy w mieścieleżącymjeszcze w gruzach. To miejsce, w którym składalikwiaty i wypowiadali wiele ważnych i pięknych słów najwięksi politycy i osobistości świata, w którym przyszło nam żyć. Jest powód, żeby o tym pamiętać, opowiadać też kto, kiedy.

W listopadzie 2015 zainaugurowanowystawę zdjęć Czaplińskiego o Natanie Rapaporcie, w nowo odremontowanej niedawno synagodze w Płocku, jednej z najpiękniejszych w Polsce, obecnie muzeum. Czesław sfotografował pomnikiRapaporta i jego twórcęw serii niebywałych zdjęć, zapamiętał teżwszystkie z nim rozmowy. Teraz chce uratować o nim pamięć. Powiedzieć więcej niż wiemy. Nie wiedzieliśmy do tej pory zbyt wiele.
Pomnik amerykańskiego żołnierza, wynoszącego z Zagłady Żyda z wytatuowanym numerem obozu koncentracyjnego na tle posągu Statuy Wolnościnazywa się Liberation a zdjęcie autorstwaCzaplińskiegoto dzieło niezwykły. A jego opowieści o Rapaporcieto również jedno z jego wspaniałych gawęd o codzienności artystów żydowskich i polskich w USA takich jak: Vladimir Horowitz, Josip Brodski, Jerzy Kosiński, Leonard Bernstein, Isaac Asimov, Roman Polański, Isaac Singer, Susan Sontag.

Muzeum Polin nie odpowiada już drugi rok na propozycje wystawy o Natanie Rapaporcie. Mnie to nie dziwi. Do dzisiaj od trzech lat nie mam odpowiedzi od jakiejś pani dyrektor, nie dojrzalej jeszcze na propozycje umieszczenia skrzypiec warszawskiego skrzypka Ola Spiro w muzeum. Ola wyrzucono z Opery Narodowej w 1968 r. Instrumentkupił mu dziadek w 1920 roku w Warszawie. Pomimo, żestudiował chemię, dziadek uznał że może nauczyć się grać„bo może się przydać jakby co ..”. O nim napisałem wlasnie i w opowiadaniu „Wyjechac ze skrzypcami” w Plusie i Minusie kopie dostała pani dyrektor.Skrzypceuratowały goz Zagłady,miałem je ze sobą w rozmowie z muzeum POLIN. W związku Lutników Polskich odrestaurowano je i nie wzięto za to pieniędzy. Opowiedziałem ze skrzypka Stalinwyciągnął z Gułagu, w którymbył już prawie na wykończeniu przy ciężkiej pracy przy wyrębie kasow przy 40 stopniowym mrozie. Potrzebny był do grania w orkiestrze na tyłach wojska…”. Byłybyte skrzypce w muzeum w Warszawie , bo w jakim innym miejscu powinny one być? Obok kartki pocztowej, która tez uratowała się na Syberii wysłana z GettaWarszawskiego do Ola na Syberie opieczętowana hitlerowskim stemplem. Kartka była od jego ojca, którego zamordowano razem z matką. Na Syberie poczta dochodziła. Natomiast do mnie a teraz do CzeslawaCzaplinskiego żadna niedoszłapoczta z Muzeum Polin a od pół roku nie ma też odpowiedzi na list i pytanie do muzeum, jakie jest najlepsze miejsce w Polsce, na cudem uratowanyw Sztokholmie obraz. Przedstawia on Żydów przed wojna w Paryżuna żydowskiej uliczce. TodziełoSimona Glatzera. Skończył Akademie Sztuki w Wilnie w 1914 roku wyjeżdża do Paryża, tam kontynuuje studia. Od 1920 roku po odbyciu służby wojskowej i udziału w I-wojnie światowej otrzymał obywatelstwo francuskie. Zalicza się do znakomitości Ecole de Paris. W 1941 roku poszukiwany był przez Gestapo, znajomi francuscy artyści ukryli go w szpitalu dla psychicznie chorych na Saint-Anne, przebywał tam przez trzy lata a oni dostarczali mu pastele, kredki i papier. Wyszedł ze szpitala na kilka miesięcy przed zakończeniem wojny, ukrywał się w Aix-Provence i umarł tam w 1945 roku.

Mój ojciec religijny Żyd z Kołomyi, podoficer Wojska Polskiego uratował się w jednostce wojskowej pod Modlinem.Od 1969 roku mieszkał w małym mieszkanku na południu Sztokholmu, modlił się codziennie w małej synagodze na SanktPaulsgatan, z emigrantami z Europy. Do tej dużej szwedzkiej nie chodził.Nie była jego. Tam na ulicy Świętego Piotra jakiś francuski uchodźca wybierając się już na górędo Pana Boga podarował mu ten obraz. „Masz synów, ja nie mam nikogo niech zostanie u Was „ Kiedymój ojciec zmarł jego używany dywanz Kowar, talerze, garnki, telewizor i całą resztę oddaliśmy z bratem Armii Zbawienia.Brat wziął jakiś świecznik ja wziąłem ten obraz i modlitewnik wydrukowany w Warszawie w 1928 roku w drukarni na ulicy Pawiej 38 wSpółce Dr Lewin Epstein. Nie wiedziałem ile obraz jest wart, kto go namalował, wiedziałem tylko ze obrazy, zdjęcia należy szanowaćpóki nie zagościł w moim domu szwedzki profesor historii sztuki uniwersytetu w Lundzie. Zapytałem czy ta „kopia” jest coś warta. Podskoczył, masz oryginał i to niebywały, jest płaski i gładki,bo malowany na płycie z kartonu.Artysci z Ecole de Paris często nie mieli pieniędzy na plotno.

Nie wiem, co mam z tym zrobić, pieniędzy nie potrzebuję pomyślałem ze najlepiej powinien taki obraz oddany do depozytu do Polski boi go polski Zydnamalowal i zapytałem Polin nie o cenę, tylko o to, jakie jest dla takiego obrazu dobre miejsce do w Polsce.
Mój list musiała mieć w swoich raczkach ta wicedyrektorka od gromadzenia zbiorów, która napisała doktorat z historii sztuki czy nawet malarstwa żydowskiego. Ta sama, która widziała wcześniej te skrzypce patrząc na mnie tępym zimnym wzrokiem milcząc w czasie rozmowy.

PawełPotoroczyn o Żydach polskich wie więcej niż każdy inny pisarz, skąd się dowiedział nie wiem, ale w jego znakomitej powieści „Do rzeczy” są fragmenty tak jakby prosto z piekarni żydowskiej lub bożnicy w Berdyczowie Kołomyi czy Stanisławowie, może Andrzej Bart i pracowita Olga Tokarczuk wiedzą więcej. Miałem do niego, jako dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza promującego kulturę polską za granicą, w czasie jego kadencji trzy duże sprawy dla promocji historii Polski w najznakomitszych miejscach w Szwecji dla po prostu sprawy, odpowiedzi nigdy nie nadeszły.
Ostatnio poprosiłem o zaangażowanie Instytutu, ażeby pokazaćna świecie w ramach fiesty we Wrocławiu 2016 film o Żydach w Breslau o Edycie Stein, świętej patronce Europy spalonej w Auschwitz, Ferdinandzie Lassallu, twórcy europejskiej socjaldemokracji i pięciu noblistach oraz o największej oazie w Europie uratowanych po wojnie Żydów Polskich w 35 miasteczkach Dolnego Śląska, Potoroczyn odesłałmój list i recenzje do Muzeum Polin do dyrektora Dariusza Stoli Potem odesłał mnie do jakiejś pani ta już miała tylko chwile na rozmowę telefoniczna i już na początku rozmowy nie miała dobrych i w ogóle żadnych wiadomości do dzisiaj , chociaż Instytut będzie promował przy jej fachowej pomocy w 2016 roku Polskę w Skandynawii a ona ma tylkoosiemset tysięcy do zagospodarowania. Dyrektor Stola chyba też nie ma dobrych wieści. Bo nie odzywa się od ponad pół roku. Poza tym rozumiem, ze nie jest od promowania filmów.

Inna postac wysokiej instytucji kultury Wicedyrektor Dolnośląskiej Komisji Filmowej Odra RafałBubnicki wziął do produkcji filmy , które otrzymały mniejsza liczbę punktów niż „W poszukiwaniu utraconego krajobrazu” nie tylko o Edycie Stein, ale też o wujku Feliksa Mendelssohna, który mieszkałw pięknej willi stojącej do dzisiaj pod lasem, koło Dusznik/Zdroju, sfilmowanej przezemniegdzie przebywał młody kompozytor. Jego zdaniem nie warto było pokazywać teżoryginalnego nagrania nikomu nieznanego z otwarcia przez legendarna IdęKamińską pierwszego na świecieTeatru Żydowskiego, który uruchomiono po wojnie właśnie we Wrocławiu w 1948 roku. Za Hitlera było tam kino.
Dołożyła się mocno do odrzucenia scenariuszaprzez PISF również jakaś pani Lidia Duda na zdjęciu w internecieobwieszona w Internecie szalem palestyńskim występująca, jako ekspertka Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Zapytałem ją niedawno latem w Krakowieco sądzi o sukcesie filmu, który rozgromiła odpowiedziała, że ma prawo bronić swoich poglądów bo je ma.

Film obejrzało 550 tysięcywidzówwTVP 2, w poniedziałek 30 marca. Prasa nazwała film wielkim i wybitnym.Pokazały go wszystkie ważniejsze festiwale w Polsce oraz kilka uniwersytetów. Teraz będzie pokazany telewizjach na Zachodzie. WMuzeum Polin jeszcze go nie było. Mają ważniejsze sprawy na głowie.

Przekazuje dzisiaj czytelnikom te smutne refleksje na początku roku z nadzieją, że będzie lepszy dla nas wszystkich, ze historie nasze i kraju i ludzi, którzy tu byli kiedyś i sa dzisiaj i chcą zyc po ludzku z godnoscia i w spokoju. Przekazuję te myśli dla pamięci tej żydowskiej i polskiej otrazludziom żyjącym i przyzwoitym, boi nasz czas szybko przelatuje. I żaden Polak już za parę lat nie będzie chodził po tej ziemi, który znał i rozmawiał z Rapaportem, Kosińskim i innymi, którzy widzieli Idę Kamińską na scenie.

Ale pocieszmy się, zostają stare fotografie, filmy,parę tekstów w różnych archiwach i gazetach, kilka książek, czasem cudem uratowany obraz, o którym należy wiedzieć przynajmniej w Hołdzie pamięci należy to się dzisiaj od nas zabitym niedawno artystom w redakcji gazety i Żydom francuskim. A pomniki Rapaportaz Warszawy zostaną dla ludzkośći, pamięć ktoto był również. Bywał za Piłsudskiego na stypendiach w Paryżu i Mediolanie.
Czeslaw pisze już kolejny list do milczących postaci polskiej administracji kultura narodową wysokiego szczebla. Maja kasę przeważnie za to żeby nasz świat był lepszy.